Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zakładki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zakładki. Pokaż wszystkie posty

środa, 27 lutego 2013

Z pieńkami w tle...

A tymczasem na warsztacie...
Zakładkowo to i owo:
Do zakładki przypałętał się sznurek filcowy ręcznej roboty i moje ulubione guziole, których to niezbyt wiele już mi pozostało. Niestety.

Brzozowe pieńki na drugim planie, tutaj idealnie się sprawują w roli podpórki. Na co dzień są świecznikami. Zostały im wydrążone dziury na podgrzewacze. Niestety ale nie pamiętam gdzie podpatrzyłam to cudo. Trudno mi rzec któż to mógł być pomysłodawcą tego fenomenalnego zjawiska. Uwielbiam takie naturalne rzeczy:D



Nie wiem jak Wy ale ja już czuję wiosnę w powietrzu. Jeszcze trochę a zawita u nas na całego. Byle jak najprędzej. Byle do wiosny.
Pozdrawiam wszystkich przed wiosennie.

wtorek, 27 grudnia 2011

Nadrabiam zaległości....

A teraz rzutem na taśmę przedstawiam nowopowstałe twory:D
Jako pierwsze pójdą zakładki:

Na różowo z pelargonią

















Na brązowo z różami

















Są też i deseczki
Habrowa

















i kawowo-guziolowa

















Są też i wieszadła

















A na koniec przybornik z wykorzystaniem moich ulubionych serwetek. Do tego doszło trochę bejcy i przecierek, i powstało toto:D





















 Pozdrawiam Wszystkich poświątecznie

poniedziałek, 21 listopada 2011

Założę się...

zakładkami....

Tak jak widać, temat zakładek bardzo mi się spodobał i mam zamiar kontynuować go dalej:D Póki mi się nie znudzi:D

Zakładeczki spokojnie czekały na wykończenie (w postaci zawieszek ) i w końcu je obfociłam...

Numerek 1:


























Numerek 2:


















































Numerek 3:

czwartek, 17 listopada 2011

Lawendowa zaginiona...

Muszę częściej odkurzać swego komputerka...nie ma co tamto...za każdym razem znajduję coś nowego i starego jednocześnie...a wydawało mi się, że już wrzucałam to zdjątko tutaj...
Tą zakładkę zrobiłam już jakiś czas temu...i niedawno znalazła ona nowego właściciela. 
Wykończyłam ją trochę inaczej niż zwykle...otóż dodałam do niej ręcznie ufilcowany sznurek (metodą na mokro), parę filcowych bub (metodą na sucho) i parę guzioli, które wyszperałam w sklepie ze starociami.
I wyszło toto:D


























Pozdrawiam wszystkich cieplutko...
w ten iście listopadowy, wręcz zimowy wieczór.
Brrr

wtorek, 19 kwietnia 2011

Żeby miło się czytało...

 Książka, która nie posiada plam po kawie, odcisków palców, pozaginanych rogów, naderwanych kartek nie jest prawdziwą książką. Wiem, że to straszne, taki brak poszanowania dla słowa pisanego ( powiedzieliby niektórzy...). W związku z powyższym zrobiłam te oto zakładki...teraz już nie zaginam rogów:D