W dzisiejszej sesji wziął udział przybornik. Przyodziałam go w koronkę przytwierdzoną na stałe, narożniki w kolorze starej miedzi, kraka dwuskładnikowego i różyczki...oczywiście. Aha, no i ponakrapiałam go jeszcze odrobinę. Jednym słowem, wszystkiego po trochu.
Wietrzna to była sesyja, nie powiem, non-stop zwiewało mi szmatę z tyłu. Słońca mało, wykorzystywałam ile się da te momenty jak wyglądało nieśmiało zza chmurki:D
No i powstał również taki oto wieszaczek.
A tak wygląda tył ( lub przód, jak kto woli:)
I dawno, dawno temu zrobiona doniczka... W końcu doczekała się obfotografowania.
Poza tym, mój Szanowny Kompiuter podejrzanie pyka. Zaczyna mnie powoli ten odgłos wkurzać...wygląda na to, że dysk dogorywa i to są jego ostatnie dni...a znając moje szczęście jak zakupimy się w nowy to ten już polegnie na całego:/ A z nim moje zdjątka...ech.
Tym oto zdaniem kończę posta...Dzisiaj hurtowo wyszło:D Jeszcze czegoś takiego nie było...mam nadzieję, że nie zanudziłam:D
Pozdrawiam Wszystkich odwiedzających.
Fajnie, że jesteście:D