Kolejna rzecz do romantycznego kompletu. Szkatułka w formie książki...
Etykiety
- biżuteria (14)
- bransolety (4)
- broszki (1)
- butelki (1)
- candy (4)
- chusteczniki (7)
- decoupage (64)
- doniczka (1)
- filc (7)
- herbaciarki (1)
- jaja (3)
- karciarki (3)
- kolczyki (7)
- komódki (1)
- kuferki (3)
- listowniki (4)
- lusterka (2)
- modelina (4)
- naszyjniki (5)
- obrazki (4)
- osłonki (1)
- patery (1)
- pierścienie na serwetki (1)
- piórniki (2)
- podkładki (1)
- przybornik (7)
- pudełka (14)
- skrzynki (3)
- słoiki (2)
- stojaki (2)
- szafki na klucze (2)
- szkatułki (7)
- świecznik (1)
- tace (3)
- wieszaki (8)
- wyróżnienie (1)
- zakładki (5)
niedziela, 24 kwietnia 2011
sobota, 23 kwietnia 2011
Na biżuterię....
Tym razem zrobiłam stojak na biżuterię w delikatniejszym wydaniu.Bez cracka, ale za to z przetartym reliefem i motywem kwiatowym...
Romantyczny piórnik...
Romantycznie...
Tym razem zdziałałam taką oto szkatułkę. Pobejcowałam, zrobiłam relief z każdej strony, dodałam koronkę i wyszło toto...
I stała się rzecz straszna!!! Podczas robienia reliefu, na sam koniec...całe szczęście!! Szablon mi się rozpękł!! Ale nie wygląda źle...zrobiłam lekkie zamieszanie, trochę rabanu...mąż dopomógł...połamał szablon jeszcze bardziej... żeby był bardziej symetryczny:D I takim oto sposobem znów mogę z niego korzystać...ufff!!!
I stała się rzecz straszna!!! Podczas robienia reliefu, na sam koniec...całe szczęście!! Szablon mi się rozpękł!! Ale nie wygląda źle...zrobiłam lekkie zamieszanie, trochę rabanu...mąż dopomógł...połamał szablon jeszcze bardziej... żeby był bardziej symetryczny:D I takim oto sposobem znów mogę z niego korzystać...ufff!!!
Lawendowo...
Lawenda zagościła u mnie w domu na całego...jakiś czas temu zasiałam lawendę dosłownie wszędzie...wyszperałam wszystkie koszyczki i je w tymże celu wykorzystałam...oj, będzie się działo...tak prawdę powiedziawszy to ogrodowe sprawy zbytnio mnie nie pociągały, ale tak jak już powiedziałam, zachorowałam na lawendę...więc, codziennie sprawdzam czy coś wyrosło i tak sobie myślę, że nic z tego nie będzie..bo lawendy jak nie ma, tak nie ma:D
W telegraficznym bardzo szybkim skrócie powiem tak: lawenda tu i tam, przecierki tam i siam, paski i dużo matowego lakieru.
Jaja, jajka, jajeczka...
Ech i znowu nie zdążyłam obfotografować kilku jaj...wyleciały, wyfrunęły i znalazły nowych właścicieli...z czego bardzo się cieszę:D Wygląda na to, że to już koniec wysiadywania jaj ( przynajmniej w tym roku ). O dziwo jeszcze takowego nie zniosłam...Hehe, tak mi się te malowanie jaj spodobało, że zaczęłam myśleć o podobnym wyzwaniu...a mianowicie o bombkach. Plany dalece przyszłościowe ale są...i na pewno nie jest to słomiany zapał i takie tylko czcze gadanie...jak powiedziałam, że będą to będą:D A jak na razie pokazuję jajcochy...
I moje ulubione z motywem lawendy, i nakrapiane...

Między jajca zaplątały się też i koguciki...
Subskrybuj:
Posty (Atom)



























